Najnowszy trend żywieniowy w świecie dietetyki stanowią śniadania białkowo-tłuszczowe, a węglowodany ze słynną owsianką na czele poszły w zapomnienie. Ślepe podążanie za modą w świecie dietetyki dosyć często może przynieść więcej szkody niż pożytku – na szczęście w tym konkretnym przypadku, nie ryzykujemy nazbyt własnym zdrowiem. Nadarzyła się za to okazja na nowego posta, w którym wyjaśnię pokrótce jakie tajemnice skrywa takie postępowanie dietetyczne.

Nie o modę tutaj chodzi, a o fizjologię, regulację hormonalną i metaboliczną. Śniadanie białkowo-tłuszczowe świetnie się sprawdza, ponieważ nie podbija poziomu insuliny. W ludzkim ciele wszystko działa na zasadzie łańcuszka. Jeden element powiązany jest z drugim, drugi z trzecim i tak dalej… My będziemy poruszać się w obrębie łańcuszka melatonina-kortyzol-insulina.

 

Melatonina, kortyzol i insulina krok po kroku

Melatonina jest hormonem produkowanym przez gruczoł znajdujący się w mózgu – szyszynkę – wraz ze zmierzchem gdy wchodzimy w nocny rytm. Melatonina utrzymuje się w naszym organizmie do rana. Dopóki nie zacznie działać inny hormon zwany kortyzolem.

Kortyzol, zwany także hormonem stresu. Jego podwyższony poziom sprawia, że organizm ludzki zaczyna reagować tak jakby był gotowy do walki. W praktyce oznacza to, że jesteśmy rozbudzeni. Rano poziom kortyzolu jest bardzo wysoki ponieważ musi zostać „wyłączona” melatonina. Kortyzol oprócz tego, że ma za zadanie nas wybudzić ze snu, zwiększa także stężenie glukozy we krwi. Tak więc: wysoki kortyzol = wysokie stężenie glukozy we krwi, a wzrost stężenia glukozy stanowi bodziec do produkcji insuliny.

Insulina to silny hormon anaboliczny wytwarzany przez trzustkę. Powoduje, że w wątrobie następuje proces glikogenezy (tworzenie glikogenu, który magazynuje się w naszych mięśniach). Jeśli powtarzamy ten proces kilka razy w ciągu dnia, nadmiar zmagazynowanego glikogenu odkłada się w naszym ciele w postaci tkanki tłuszczowej.

W uproszczonej formie całość wygląda w następujący sposób:

 

Weglowodany. Dlaczego najlepiej zrezygnować z nich rano?

Węglowodany to inaczej cukry i to one najszybciej podnoszą poziom glukozy we krwi. Wysoki poziom glukozy = wysoki poziom insuliny. Wszystko rozbija się o kontrolę nad cukrem. Im mniejsze jego wahania w ciągu dnia, tym lepiej dla naszego organizmu. Nie chodzi tu jedynie o szczupłą sylwetkę, ale także o nasze zdrowie. Wahania cukru w ciągu dnia są błędnym kołem. Spożywając węglowodany (cukry) pobudzamy trzustkę do wytwarzania insuliny, czyli hormonu odpowiedzialnego za „zbijanie nadmiaru cukru” . Spadający cukier wywołuje z kolei u nas uczucie senności, utratę energii – wtedy też wiele osób sięga po coś słodkiego do jedzenia, bądź po jakiś napój pokroju coca-coli czy soku. Efektem takiej „słodkiej terapii” jest powoli odkładająca się w naszym ciele tkanka tłuszczowa, zmienne nastroje w ciągu dnia, uczucie senności oraz przede wszystkim nadmiernie obciążona trzustka, co może prowadzić do cukrzycy.

Jedząc śniadania składające się z białek i tłuszczy nie tylko zapewnimy sobie niezbędną energię. Organizm odwdzięczy się nam przede wszystkim brakiem uczucia senności, które dopada każdego po zjedzeniu „węgli z rana” .

Pewnie zastanawiacie się jak może wyglądać przykładowe śniadanie białkowo-tłuszczowe? Nic prostszego. Zapewniam Was, że już je jedliście setki razy. Będzie to chociażby jajecznica usmażona z boczkiem. Osobiście dla smaku dodaję jeszcze kilka pieczarek, cukinię lub paprykę. Moje śniadanie różni się od „jajecznicy typowego Kowalskiego” jedną zasadniczą rzeczą – nie spożywam jej razem z pieczywem (jak już wiemy z poprzedniego artykułu, pieczywo to węglowodany oraz wysoce przetworzona żywność, którą należy ograniczać).

Istnieje kilka strategii manipulowania węglowodanami w diecie. W zależności od tego czy dana osoba regularnie trenuje, bądź też prowadzi „kanapowy styl życia”. Mam nadzieję, że ten wpis pomógł Ci zrozumieć pewne zależności, które zachodzą w naszym organizmie i wyjaśnił ową modę na śniadania pozbawione węglowodanów, a bogate w białko i tłuszcz.