Kończysz wieczorny trening i kładziesz się spać bez zjedzenia posiłku? A może w ogóle nie jesz po osiemnastej? Wśród osób pragnących pozbyć się odrobiny tłuszczyku niestety krąży więcej mitów niż faktów.

Zapamiętajcie: po jakimkolwiek treningu, bez względu na to czy ćwiczyliśmy rano, czy wieczorem trzeba wrzucić coś na ząb. Pewnie ktoś mi zaraz zarzuci, że propaguję wieczorne obżarstwo. Niestety, część z Was będzie rozczarowana – nie, nie popieram wieczornej pizzy, tościków i innych dobrodziejstw kulinarnych. Celem posiłku potreningowego jest dostarczenie składników odżywczych, które zregenerują zmęczone mięśnie. Tak więc jemy z głową 😉

Co więc powinien zawierać posiłek potreningowy?

Nie jest to skomplikowane – porcję białka i węglowodanów. Odrobina tłuszczu również nie zaszkodzi. Aminokwasy mają za zadanie odbudować uszkodzone włókna mięśniowe, a węglowodany odpowiedzialne są za dostarczenie energii i glikogenu do mięśni.

Jak wygląda mój przykładowy posiłek?

W zależności od tego, czy mam ochotę na coś słodkiego czy wytrawnego, korzystam z różnych opcji. Najczęściej jest to omlet: mąka jaglana, jajko, miarka białka, jabłko, cynamon i odrobina masła klarowanego do smażenia/duszenia.

Pamiętajcie, że niedopuszczalne jest nagminne omijanie potreningowych posiłków. Może to prowadzić do problemów z regeneracją, do słabego samopoczucia, a nawet i przetrenowania.

Tak więc sztućce w dłoń i życzę Wam smacznego! 🙂